Rozejrzał się, poszedł do kuchni i nadsłuchiwał, potem otworzył ostrożnie drzwi i wszedł.

Pola nie spała.

Siedziała na łóżku i wpatrywała się w Stefana.

— Jak się czujesz, Pola?

— Och, lepiej, lepiej... Pragnę tylko spokoju... Stefanie131.

Błagalnie patrzyła na niego.

— Tak, tak... Ale słuchaj, muszę odejść... niech cię to nie niepokoi... za godzinę lub za dwie powrócę.

— Idziesz teraz? W nocy?

— Nie, nie... tylko na drugą stronę ulicy. Przyjechał jeden z kolegów i przysłał po mnie. Stoi132 w hotelu na rynku...

Usiadł odruchowo i patrzył na nią błędnie.