Ostap nigdy przedtem nie widział jej płaczącej.
— Czemu przyszedłeś do mnie, Ostapie, czemu? Czemu właśnie do mnie?
Spoglądała na niego, łkając.
Nie odpowiedział. Bardzo dokładnie widział zniszczenie na jej twarzy. Oczy zapadnięte głęboko, schudła straszliwie... Zapomniał o wszystkim, badał prawie jej zniszczoną twarz... Jakież zniszczenie może sprawić boleść na nędznej ludzkiej twarzy!
— Czemu przyszedłeś do mnie? — powtórzyła i ujęła go za ręce.
Namyślał się. Ale nie mógł zebrać myśli.
Wstrząsnęła135 nim.
— Co ci jest Ostapie? Boże, co ci jest?
Spojrzał na nią rozpacznie136.
I znowu począł mówić cicho.