— Tam, wśród rozpusty137, opanowała mnie myśl, że w końcu przecież mogłabyś mnie uratować. Zdawało mi się, nie, rozmyślałem nad tym, że jesteśmy oboje najnieszczęśliwsi, że my oboje...
Zamilkł nagle.
— Ale tego nie da się zrobić — przemówił po chwili. — Teraz widzę, że się nie da...
Usta jej drgały, jakby chciała coś powiedzieć, ale nie mogła.
Zaczęła na nowo łkać i dopiero po długim czasie zdołała się uspokoić.
— A co teraz? — spytała nagle.
— Co teraz? — powtórzył poważnie138 i uśmiechnął się boleśnie139.
— Ostap! Zerwała się i chwyciła go za ramiona... Słuchaj... Ty nie myślisz przecie...
Wsparł głowę na rękach.
Wstrząsnęła140 nim.