— Ostap!!

Spojrzał na nią i uśmiechnął się.

— Kocham cię, Helu. Nigdy nie kochałem cię tak, jak teraz. Zapomniałem o wszystkim. O niczym nie myślę. Widzę tylko ciebie w świętej potędze bólu i rozpaczy. Mam cię w sobie, noszę cię w moim sercu, oderwaną od wszystkich twoich stosunków141, ale teraz mam cię142, teraz nagle zrozumiałem, że myliłem się, sądząc, że możemy przy sobie znaleźć spokój.

— Nie! Nie! Nie my... nie my!

— Och! — ja nie wiem, czyja rozpacz jest większa, twoja czy moja?

Powstał, ukląkł przed nią, ujął jej ręce i całował długo i gorąco.

— W imię mojej wielkiej zbrodni rozgrzeszam cię ze wszystkich win! — przemówił nagle uroczyście, na wpół w obłędzie.

Ale w tej chwili oprzytomniał, powstał szybko, i nie patrząc na nią, wyszedł z pokoju.

Była zupełnie oszołomiona.

— Ostap! Ostap! — krzyknęła po chwili i wybiegła za nim.