Ale on był już na ulicy.

V

Skoro143 wrócił do domu, zaczął chodzić po pokoju w gorączkowym rozdrażnieniu.

W duszy jego zagościła błędna samotność144. Serce uderzało gwałtownie i nieregularnie.

Tą przeklętą rozpustą zniszczyłem sobie serce145!

Nieco alkoholu, a zaraz doprowadzę cały organizm146 do porządku.

Pił z flaszki. Nie mógł zrozumieć, dlaczego nie używa kieliszka. Dziwna rzecz, teraz zawsze musiał pić z flaszki.

To należy także do psychologii dzieci szatana. Uśmiechnął się pogardliwie.

Alkohol sprowadził senność. Nie! wcale nie alkohol, tylko orgie, orgie, przyjacielu Horatio! Dwie bezsenne noce w objęciach Kasi! Hu! jakiż jestem znużony... Kości jak rozbite! No, czcigodny panie Ostapie Posthumus147, daj mi teraz spokój. Poczciwy pan ojciec chce spać.

Ale nie mógł spać. Nie mógł.