— To ostatecznie nic złego. Alkoholicy zapadają nagle, od razu, w sen, zupełnie jak taki Aleksander Wielki, taki Byron, taki Gordon...

Uśmiechnął się złośliwie.

— Czy też Karol XII był alkoholikiem?

— Ha, ha, ha — a mistyczny Sobek, idealny Sobek, który od roku ziemię gryzie! Ha, ha, ha... Cześć ci, królu Syjoński! Sobek jest dobry... pieniądze będą. Dziesięć miast można by za nie w popiół obrócić. Brawo, Gordon! Zapisałem ci ciało i duszę, służę ci z rozkoszą, z rozkoszą he, he, he...

Ujrzał się nagle u Kasi w lokalu Hutha... Kasia! To najwspanialsza kobieta148, jaką widział kiedykolwiek...

— Zejdź do mnie, madonna Teresa...

— Ha, ha, ha! sama siebie przewyższała w rozpasaniu... Napisać filozofię rozpasanej cnoty, to byłoby...

Ostap śmiał się błędnie149, podniósł się ociężale, siedział jeszcze chwilę, patrząc nieruchomo przed siebie, ale potem naraz zapadł w ciężki sen.

Nagle zbudził się, zapalił zapałkę; spał przeszło godzinę. Położył się znowu. Był strasznie znużony. Głowa go bolała. Zdawało mu się, że doznawał bardzo miłego wrażenia, czując, jak połowa jego mózgu rozpłynęła się w ropiącą150 masę.

Myśl ta wydawała mu się nadzwyczaj genialną.