— Przypuszczam; nie widziałem się z nim.
Znowu długie milczenie
— Pańskie wytrychy były znakomite — Hartmann spojrzał uważnie na Ostapa... Zapewne używałeś ich pan już dawniej?
— Tak! — Ostap odpowiedział z dziwnym roztargnieniem. Milczeli długo.
— Nie masz pan ochoty przekonać się, czy przecież ktoś nie został w ratuszu?
Ostap powstał odruchowo.
— Zrób pan tymczasem herbatę. Tam stoi whisky...
Chciał zapalić latarnię163.
Hartmann spojrzał na niego z przestrachem.
— Co pan robisz? Chcesz się pan zdradzić?