To pomogło. Robotnicy pobiegli, w jednej chwili plac się opróżnił.

Gordon starał się uspokoić Schnittlera.

— Modele! Modele! — krzyknął nagle Schnitller, jakby nieprzytomny i pobiegł ku drugiemu skrzydłu fabryki, gdzie znajdowały się laboratoria.

Tu stało kilku robotników, przypatrując się bezczynnie pożarowi.

— Teraz zawali się fabryka! — zauważył jeden.

— Teraz! Teraz! — Wszyscy wyczekiwali z natężoną uwagą.

— Gdzie Hartmann? — krzyczał nieprzytomny i zrozpaczony172 Schnittler.

Zapomniał, że na dwa dni zwolnił Hartmanna od służby.

Rozejrzał się błędnie dokoła173.

W tej chwili poczęły eksplodować szopy ze spirytusem, należące do gorzelni.