Z przestrachem przypomniał sobie, że na rynku chciał zapalać zapałki, bo zdawało mu się, że całkiem zamokły.

— Co by się jednak stało, gdybym był na rynku zapalił zapałkę? — myślał uspokojony.

Gorzej jeszcze było, gdy uczuł nieprzezwyciężoną chęć zapukać do drzwi Ostapa i opowiedzieć mu wszystko.

Teraz siedział na pace papierów i wyczekiwał bicia dzwonów.

Naturalnie176 stanie się coś z fabryką. Ostatnia proklamacja nie chybi pewno celu...

Naturalnie fabryka będzie się także palić. Oczywiście! Przypomniał sobie, że Gordon już dawniej o tym wspominał.

Ale ratusz był z pewnością najważniejszą rzeczą.

Śmiał się177. Myśl, że ratusz niedługo rozpadnie się w płomieniach, wydawała mu się niezmiernie zabawną.

Naturalnie ratusz nie spali się, lecz rozpłynie się w czystszym, doskonalszym elemencie ognia, boga Agni178, świętego ognia.

Przypomniał sobie nagle, że Botko mówił o nafcie.