To było przecież straszne, jak po kolei zapominał o najważniejszych rzeczach.
Ogarnęła go rozpacz... Przeszedł w myśli całą rozmowę z Botką i przekonał się z przestrachem, że prawie nic nie pamięta.
Zerwał się.
Teraz byłby zapomniał o nafcie.
Ostrożnie macał naokoło siebie.
Rzeczywiście! Przy drzwiach stała wielka konwia179 z naftą.
Wziął ją i trzymał w ręku.
Inaczej mógłby jeszcze zapomnieć w ostatniej chwili.
Usiadł znowu i kurczowo ściskał konwię w obu rękach.
Teraz był zadowolony. Myślał długo i obszernie o swojej pracy archeologicznej, o trudach, kiedy te wszystkie papiery przeglądał...