To dotknęło go bardzo niemile. Odczuwał niezmierną przykrość, że pochwycił się na takiej słabości.

W mgnieniu oka stał się znowu surowym193 i obojętnym.

Stefan jest prawdopodobnie w domu.

Szedł ostrożnie... Nie, ostrożność była zupełnie śmieszna. Całe miasto jest albo przy ratuszu, albo przy fabryce...

Wszedł na górę do Wrońskiego.

Ale na schodach wiedział z wszelką pewnością, że Wroński zginął w ratuszu.

Drzwi były otwarte. Wszedł i zapalił lampę.

Potem wszedł do pokoju Poli.

Lampa paliła się na stole, ale Poli nie było w domu.

Zdaje się, że właśnie wyszła, pomyślał i usiadł.