— Gdzie Stefan?! Nie był w hotelu. Ty wiesz, gdzie on jest! ty — ty... gdzie on?

— Ja... ja nie wiem!

— Wiesz! Wiesz!... Byłeś tutaj... Umawiałeś się z nim... Słyszałam, jak powiedział: nie mogę!...

Gordon przeraził się i zbladł jak trup.

Wpatrywała się w niego przez chwilę. Zdawało się, że światło jej oczu rozlało się w krwawym przestrachu.

— Czy on to zrobił? — wskazała na ratusz.

— Czy on to zrobił? — krzyczała wśród histerycznego śmiechu i podniosła groźnie rękę.

— Ty zrobiłeś go zbrodniarzem... Ty! Ty!...

— Nie. To wszystko zrobił Sobek! — rzekł Gordon surowo i spokojnie. Nie rozumiał, jak mógł panować nad sobą w tej chwili.

Ale znowu doznał zawrotu głowy. Usiadł na krześle, za chwilę jednak runął bezprzytomny na ziemię.