— Ale ja szukałam go wszędzie... — zaczęła płakać.

— Ja szukałem cię także, ale w tym natłoku nie można znaleźć nikogo.

Długie milczenie. Pola uspokajała się.

— Jesteś jeszcze chora, Pola?

— Tak, chora, bardzo chora; tak mi zimno. Mam febrę200.

Trzęsła się.

Rozpalił ogień, przysunął jej krzesło do ognia, usiadł tuż przy niej i ujął jej ręce.

Nie wzbraniała się.

— Tak się bałam, że ty, że Stefan jest temu winien... Siedziałam w kuchni i słuchałam... Tak się boję ciebie... jej także... Ona mnie tak dręczyła. A wieczorem opowiadała o tobie takie straszne rzeczy...

Gordon nie rzekł ani słowa.