— Tak.

— Czy mówił ci, że to zrobi?

— Tak. Prosił, aby go zostawić w spokoju, do takiego czynu trzeba wiele spokoju.

— Która mogła być godzina, kiedy się powiesił?

— Mniej więcej trzecia.

— Więc niedługo przedtem nim wróciłem?

— Tak. Czy masz zamiar zarządzić środki ratunkowe?

Gordon milczał.

— Postępujesz nierozważnie, Gordonie — zauważył Botko. — Nie powinieneś teraz wprowadzać obcych do domu. Co chcesz począć z tą chorą?

Gordon siedział głęboko zamyślony.