— Co chcę począć?

Myślał.

— Co chcę począć? Oczywiście nic. Tymczasem siedzi przy niej Michalina, a Maciej pojechał do miasta po doktora.

Botko spojrzał na niego przerażony.

— Ależ na miłość Boską, w takim razie musimy go usunąć! — wskazał na sofę.

Na sofie leżał Ostap. Twarz jego wyglądała przerażająco. Wargi skrzywione złośliwym skurczem, język wywieszony, oczy wpół otwarte.

Gordon zerwał się.

— Tak, na Boga! Musimy go natychmiast usunąć.

— Ale dokąd?

— Do stodoły. Naturalnie do stodoły. Ukryjemy go w słomie, a potem podpalimy stodołę. Która godzina?