Nie mógł oddychać z trwogi.

I widział się zdradzonym236, skrępowanym, wtrąconym do więzienia...

Ten przeklęty Gordon wtrącił go w to nieszczęście; ale on nie będzie cierpiał niewinnie, powie wszystko. Oszołomiono go, zmuszono do wszystkiego... A to z leśniczym... e — e: Gordon będzie się strzegł wspominać o tym. Ładnie by go ukarano za współwiedzę.

Było mu strasznie zimno. Biegał wkoło, ale trwoga rosła do niezmierzonych rozmiarów i ubezwładniała237 mu członki.

Teraz Gordon musiał mu pomóc — teraz musiał mu pomóc, ten łotr.

W tej samej chwili usłyszał cichy świst.

To Gordon.

Okonek odetchnął...

— Cóż myślisz teraz robić? — spytał Gordon.

— Musisz mi pan pomóc! Pan wtrąciłeś mnie w to nieszczęście.