Ale w miarę zbliżania się do domu, zapominał powoli o krzyku. Myślał teraz o spustoszeniu całej prowincji... To był plan najbliższej przyszłości... Ha, ha, śmieszny Schopenhauer, potępiał życie, a nie chciał go poświęcić.
Bakunin był przynajmniej konsekwentny...
I znowu myślał o kapłanie, z którego pomocą miał pozyskać dla swych planów zniszczenia tysiące i tysiące ludzi, byle tylko240 Hartmann miał pole do odbudowywania...
I uśmiechnął się.
IV
Kiedy wszedł na podwórze, spostrzegł światło w swojej pracowni.
Pola umarła!
Wiedział to z wszelką pewnością.
W pokoju siedziała Hela z chorobliwymi, szeroko rozwartymi oczami. Kiedy wszedł, obrzuciła go przelotnym spojrzeniem i patrzyła dalej przed siebie.
Z ubrania Gordona ściekał brud i woda, ale nie zważał na to. Śmiertelnie znużony rzucił się na krzesło i patrzył na nią, nie widząc jej.