— Czemu więc właściwie przyszedłeś?
— Aby wyzwolić Ostapa... Zaczynał kochać życie...
— Wy obaj zrobiliście to wszystko? — wskazała ręką ku miastu.
Nie odpowiedział.
— Gdzie Ostap? — spytała po chwili.
— Powiesił się.
Nie zdziwiła się wcale.
Tak siedzieli może godzinę, nie mówiąc ani słowa.
— Dziś przestałam cię kochać — rzekła w końcu i podniosła się.
Podała mu rękę.