On ujął jej rękę i pocałował.
— Dziękuję ci — powiedział cicho. — Miłość ku tobie dała mi hart i rozpacz. Inaczej nie zdołałbym może zrobić tego wszystkiego...
— Bądź zdrów!
— Gdzie idziesz?
— Do domu.
Przez chwilę myślał o tym, że była noc, że deszcz padał. Ale nie rzekł ani słowa; wiedział, że bezskutecznie by ją zatrzymywał.
We drzwiach stanęła.
— Więc rzeczywiście była twoją kochanką?
— Tak!
Odeszła.