Zamilkł nagle i spojrzał bezsilnie na Gordona.

— Posłuchaj, Gordonie — wyrzekł wreszcie z trudem. — Zrozumie mnie pan, ja nie chcę pana obrażać... Ale — dziś w nocy — opadła mnie straszna myśl... myśl, która... która... Posłuchaj pan, czy chce mnie pan posłuchać? Czy może mnie pan zrozumieć? To oczywiście szaleństwo, pomysł maniaka, ale nie mogę go się pozbyć.

Podniósł się.

— Gordonie! Czy siostra moja jest twoją kochanką?

— Byłem przygotowany na to pytanie — rzekł Gordon bardzo spokojnie.

— Pan... pan był przygotowany?

— Oczywiście! To przecież całkiem naturalne pytanie! Wszakże pan sam jest mężczyzną.

Gordon uśmiechnął się lekko i powstał znowu.

— Teraz muszę już iść, wkrótce do pana znowu przyjdę... Bardzo pana lubię...

— Och, jak obojętnie pan to mówi!