Po długim szukaniu znalazł guzik od dzwonka, ale palec bezwładnie się zatrzymał.
Czyżby to istotnie było koniecznym?
Nie mógł odpowiedzieć na to pytanie, oparł się o ścianę i stał tak przez chwilę zamyślony.
A może by się przecież wrócić?
Ale w tej samej chwili przycisnął guzik.
Nadsłuchiwał. Serce mu biło gwałtownie.
Usłyszał szmer w przedpokoju, słyszał, jak gaz zapalano — i w tej chwili otworzono drzwi.
Hela stała przed nim.
Patrzyła nań jak na upiora, skupiła się jednak natychmiast, ustąpiła, i, nie mówiąc ani słowa, wpuściła go do mieszkania.
— Przemokłem — rzekł Gordon spokojnie — wszak można tu zawiesić płaszcz?