Nie ozwała się ani słowem.
— Mam z panią coś bardzo ważnego do omówienia. Wybacz pani, że przychodzę o tak niezwykłej porze, ale zdawało mi się, że sprawy tej nie można odkładać.
W milczeniu otworzyła drzwi do pokoju.
Usiedli i długo milczeli.
Zauważył, że Hela spogląda nań z najwyższą trwogą, i że koło ust jej zastygnął obłąkany uśmiech. Ale powoli wracała do równowagi, twarz jej pokurczyła się nienawistnie.
— Pokonałeś mnie; nie przypuszczałam, że cię ujrzę jeszcze. Czego chcesz ode mnie?
Gordon uśmiechnął się, a potem znowu poważnie na nią spojrzał.
— Wypiękniałaś, jesteś piękniejszą19 niż dawniej, ale ja cię już nie kocham. Nie, już nie kocham! — rzekł po chwili milczenia.
— I tylko tyle chciałeś mi powiedzieć? I po to przyszedłeś?
— O nie, nie po to. A może tak... nie wiem... Może szukałem tylko pretekstu, żeby przyjść do ciebie...