— Żeby mnie dręczyć?

— Nie, nie będę cię dręczył. Dlaczegóż bym cię dręczył? Wszak dałaś mi wszystko, co miałaś...

— Kłamiesz! Ja nic ci nie dałam. Właśnie tobie nic nie dałam! Nie sądziłam, że byłeś tak głupim20, żeby wmawiać w siebie, że ja ci coś dałam.

— Może się mylę. Może mi nic nie dałaś, bo niczego nie miałaś.

— Otóż widzisz. Zaczynasz od razu mówić rozsądnie.

Zaśmiała się brzydko.

On spojrzał na nią smutnie.

— To, co ty mi dałaś, nie było właściwie datkiem — rzekł zamyślony — wszakże nic cię to nie kosztowało, nie czułaś bólu i nie musiałaś przechodzić walki przezwyciężenia się.

Ona zbladła, ale nic nie odpowiedziała.

— Dusza twoja jest zła — rzekł po chwili i spuścił oczy. — Dusza twoja jest zła — powtórzył — bo niczego dać nie może, bo niczego nie ma... Nienawidzisz mnie, bo ja pierwszy cię poznałem. Ja ciebie nienawidzę tylko czasem, ale i nie kocham cię.