— Pytasz się, co wtedy?

— Tak.

— Ano, następstwa znasz tak samo jak ja... Ot, napij się herbaty; nie, weź lepiej rumu... czy ci zimno? Ty drżysz.

— Tak, zaziębiłem się. Wszak nieustannie deszcz pada.

Ostap pił gorączkowo i długo tarł czoło.

— Byłem zaciekawiony twoim podnieceniem3.

— Może tylko dla ciebie4... — Gordon uśmiechnął się.

Ostap spojrzał na niego ponuro, nic jednak nie powiedział i popadł w tępe5 zamyślenie.

— Co zrobić z psem? — zapytał nagle.

Gordon spojrzał nań zdziwiony.