— Pies? No, cieszy mnie, że pamiętasz o szczegółach... Psa naturalnie się otruje. Kawałek ciasta z tłuszczem zatrutym za pomocą nux vomica6... co?
— Doskonale się na tym znasz, jak się zdaje — zaśmiał się Ostap wrogo.
— Czyś jeszcze tego nie zauważył? Czy choć raz jeden byłeś narażony na niebezpieczeństwo przy naszej robocie? Zresztą postępowanie twoje bardzo mnie dziwi. Jeszcze przed dwoma dniami zupełnie się na to zgodziłeś...
— Czy może się boisz, że zdradzę plan? — zawył7 Ostap rozwścieczony.
— Nie, o to mi nie idzie. Ale sądzę, żeś ty chory. Mózg twój jest nieco nadpsuty... kobieta cię niszczy... Słaby z ciebie człowiek...
Gordon spoglądał nań bardzo długo i poważnie.
— Słaby z ciebie człowiek — powtórzył.
Ostap stanął i spojrzał na Gordona niezwykle smutnie.
— Nie, słuchaj... ja właściwie nie jestem słaby, jestem bardzo, bardzo znużony.
— Znużony?