— Chcę poślubić Polę — rzekł nagle, jak gdyby mówił coś niezmiernie obojętnego.
Ona patrzyła nań oniemiała, a po chwili zaśmiała się głośno.
— Tego nie zrobisz!
— Tak, zrobię. Ona jest jedyną, przy której zdołam ciebie zapomnieć.
— Przysięgam ci, że tego nie zrobisz.
— Tak. Zrobię. Uczynię to za miesiąc. Ona już jest moją żoną.
Podkreślił słowo „jest”.
— Kłamiesz!
— Nie, nie kłamię!
Zbliżyła się doń groźnie.