— Powiedz, że kłamiesz! Powiedz natychmiast!

— Czy znowu chcesz mnie bić? — zaśmiał się cicho. — Nie bij mnie; wszak biłaś mnie tylko ze wstrętu przed sobą samą.

Opadła wycieńczona na krzesło.

— Widzisz, Helu, ja bym ci chętnie wyjaśnił, ale brak mi dzisiaj sił. Zresztą to obojętne. Wiem tylko, że w jakiś sposób dowiedziałaś się o moim stosunku z Polą. Wiem, że chcesz z niej zrobić swoją przyjaciółkę, i wiem także, że już teraz nad tym pracujesz... Ale dlaczego się śmiejesz? Czy jesteś zrozpaczona?

— Nie, nie... mów dalej.

— Otóż, nie mam już nic więcej do powiedzenia. Powtarzam ci tylko, że wszystkie twoje wysiłki są nadaremne. Poli nie odwrócisz ode mnie. Nie trudź się daremnie. Tym się tylko ośmieszysz.

Zaśmiała się jeszcze gwałtowniej.

On usiadł znowu i bawił się nożem.

Nagle przestała się śmiać.

— Teraz możesz już iść. Wizyta twoja zbyt długo trwa.