— Nigdy.

Usiedli. Hartmann jakby głęboko pogrążał się w siebie.

— I nie pali pan także? — zapytał Gordon.

— Ja? Nie, nie palę.

— Ależ wszak widziałem pana palącego w Londynie, ostatnim razem.

— Teraz już nie palę.

— Dlaczego?

— Nie chcę mieć żadnych potrzeb. Nie chcę niczego używać. Niczego.

— Bo chcesz pan wyswobodzić swoją wolę ze wszystkich pęt. Wszak prawda?

— Tak.