Podskoczył i spojrzał na nią idiotycznie.

— Nie przerywaj mi, bo inaczej pójdę i nic nie powiem. Zresztą kłamiesz, nie jesteś pijany. Wcale nie jesteś pijany.

— Nie!

— Czyś ty chory?

— Nie, nie! Mów dalej, mów!

Spoważniała jeszcze bardziej.

— Śmiejesz się! Myślisz, że mówię pod wpływem kaprysu. Nieprawda. Nigdy nie mówiłam tak szczerze. Teraz dopiero stałam się tak szczerą...

Przerwała, jakby jej sił zbrakło.

— Och, taka szczera jestem — powtórzyła nieprzytomnie.

Nagle oprzytomniała i usiadła obok niego.