— Tak, oczywiście. Pijanemu i złożonemu febrą wszystko się wymyka.

— Ha, ha, ha... Twoje dziecinne plany... spiskowe.

Ostap śmiał się z coraz większym rozdrażnieniem.

— Czy ty istotnie myślisz świat zniszczyć przez kradzież kilku tysięcy marek?

— Nie, tego nigdy nie mówiłem.

— I dlaczego chcesz tych pieniędzy?

— Żeby ludzi kształcić, tworzyć.

Ostap ziewnął.

— Rób co chcesz. Ja nie ruszę palcem. Jutro zresztą wyjeżdżam.

Gordon uśmiechnął się.