— Opisałem jej twoją postać... Ale powiedz, Botko, dlaczego... no, wszak to głupstwo, chciałem cię spytać, dlaczego tak późno przychodzisz, ale wszak przyszedłeś jeszcze za wcześnie...

— Czy sprawa nie postępuje?

— Och, postępuje, ale powoli, bardzo powoli...

— A kogo tu masz?

— Znasz Hartmanna?

— Widziałem go kilka razy w Paryżu, potem w Londynie.

— Tak. Widzisz. Sprowadziłem go tu z wielkim trudem. Jest niesłychanie zręczny. Kocha zresztą filozofię i swój mózg.

— Tak, tak... wiem... Kogo masz jeszcze?

— Ostapa. Tego przecież znasz. Już zupełnie zwariował.

Gordon pomyślał przez chwilę.