KONRAD
I widzisz, kochanie moje, przyjechałem. Spełniły się twoje wróżby.
HANKA
nagle
Konrad, wiesz, ja się czegoś tak bardzo lękam.
KONRAD
patrzy na nią przestraszony
Po cóż przypominasz mi ten smutek, który mnie też ogarnął na widok tej altany, w której mój ojciec płakał.
HANKA
Nie wiem, nie wiem, a taki mnie jakiś lęk straszny zbiera, a w tej chwili miałam wrażenie, że musnęło o mój policzek skrzydło nietoperza.