Malowanie kilku czystemi, zasadniczemi barwami, wytwarzanie z nich wszystkich kombinacyj tonów pośrednich, niezawsze prowadzi do świetności koloru obrazu. Tony czystych farb mogą się tak zmieniać, że w rezultacie dają taką samą szarzyznę, jak i mieszanie z czarną lub rozmaitemi okrami i wszelakiemi ziemiami. O tem można się przekonać na studjach, gdzie rezultat ostateczny nie mówi nic o tem, że obraz składa się z Badium, Cynobru, Kobaltu, Laki i Szmaragdu. I to jest właśnie sprawa, nad którą można zupełnie zapanować, malując w warunkach, w jakich się maluje obraz z pamięci. Stałe, niezależne od zmian w naturze, światło i możliwe jednakie jego zabarwienie i możność jasnego widzenia palety, ocenienia tonów w chwili, kiedy się kilka farb-barw jednoczy — pod pendzlem. Mając obraz w wyobraźni, nie jest się zmuszonym koniecznie do tej a tej godziny zamalować płótno w obawie, że światło się zmieni w naturze. Wprawdzie i wewnętrzne widzenia obrazowe zmieniają się pod wpływem psychicznych stanów, zawsze jednak trwają dłużej, niż pewien motyw oświetlenia w naturze, który jako tako utrzymuje się prawie niezmieniony co najwyżej od jedenastej do pierwszej. Oto są niektóre uwagi malarza w dymisji na temat trudności sztuki.
XXXVIII
Skupianie się na zagadnieniach artystycznych — jest to jedyny sposób wydobycia z siebie największego napięcia energji twórczej i najlepszego zastosowania umiejętności.
XXXIX
Żeby ludzie raz zrozumieli, że sztuka to wyraz duszy — toby sztukę robili tak, jak ptak śpiewa. Przestałaby ona być tą zmorą i nie trzebaby było tyle o niej gadać. Ale ludziom ciągle się zdaje, że sztuka to jest coś z zewnątrz nas, do czego trzeba przewracać oczami, do czego trzeba dążyć, czemu się poświęcać, lub z powodu czego trzeba ryczeć, upijać się i udawać rozpustnych, idealno-cynicznych modernistów. A tu trzeba żyć i być szczerym.
XL
W sztuce więcej jest wart atom zapału, niż góra doświadczenia.
XLI
Najwięcej strat, klęsk, nieszczęść człowiek doznaje i przyczynia innym przez nieuświadamianie swojego stosunku, przez nieuświadamianie wartości ludzi, rzeczy, zdarzeń, z któremi jest w zetknięciu. Jest to tak, jak w obrazie z tonami barwnemi, ze stosunkami kształtów: kto nie pojmuje ich względnej wartości, kto nie pojmuje, jaki musi być ich stosunek dla osiągnięcia harmonijnej całości, ten brnie w chaosie sprzeczności, z którego się wytwarza brudna, błotna, zamazana płachta. I jak wszystkie wysiłki malarza, nie mającego świadomości tej względnej wartości tonów, nie prowadzą do niczego, tak samo miotania się w życiu człowieka, który nie uświadamia sobie i nie ocenia stosunku swego do ludzi i zdarzeń, prowadzą do zużywania się w plątaninie małych węzełków i zatargów, w chaosie poruszeń, nie prowadzących do żadnych wielkich konsekwencyj.