XIII
Zacząłem znowu malować, dziś trzeci dzień. Naturalnie malarz, malujący rzadko, pierwszego dnia maluje błotem i marnie, drugiego już lepiej, trzeciego jest w furjach i przemalowuje to, co zrobił pierwszego. Oto dziś był ten dzień krytyczny, ciężki, może jednak dam sobie radę. Zasada — oszczędzać światła, to jest: czystą białą tyko w najwyższych punktach. Śnieg sypie się jak z worka, malując gniazdo zimy, z jednej strony mam satysfakcję patrzenia na te zaspy i notowania ich w pamięci, ale z drugiej strony wolałbym już nie widzieć żywego śniegu, tylko ten mój wyobrażony, bo ta ciągła zmienność natury zachwiewa obrazem. Śnieg to jest U. T. H. barwnych motywów i motywów formy modelacji, i trzeba w obrazie się zdecydować na coś i konsekwentnie pewien motyw przeprowadzić. Teraz jestem zdecydowany. Ale musiałem odbyć ogromną drogę już dawniej odbytą, żeby zostać malarzem. Te długie przerwy chronią wprawdzie od maniery, ale odzwyczajają od wyobrażania i człowiek przychodzi do obrazu bardziej z myślą, niż z wyobrażeniem barwnem. Więc przeżywa się dużo klęsk.
XIV
Na jedno trzeba zwracać uwagę baczną: odzwyczajać się radykalnie od malowania z przymkniętemi oczami. Jest to okłamywanie siebie. Sztuczne wytwarzanie efektu, które może być osiągnięte przez oddalenie obrazu od patrzącego i sztuczne zharmonizowane, gdyż rzęsy stanowią jakby laserunek, pokrywający obraz. I jeszcze jedno: starać się trzymać pendzel tak, żeby on był jakby zrośnięty z palcami, żeby był im posłuszny i szedł ściśle za odtwarzaną formą; on szedł — to znaczy, żeby go palce wiodły sprawnie za wskazówkami oka.
Jadowite, rozsypane światło jest niedobre; nietylko dlatego, że głowa ludzka czy inny przedmiot nie mają wyraźnej modelacji, co dla zaczynających malarzy jest utrudnieniem, ale i dlatego, że wywołuje złudne zwiększenie jasnej strony przedmiotu, drażni i niepokoi wzrok, i przyczynia się do twardego i czarnego malowania. — Trzeba urządzić firankę ciemną, którą na sznurkach można podciągnąć z dołu ku górze, i boczne firanki dla zmniejszania powierzchni okna.
Zaczynać malować, dodając Sicatif Courtrani. Nazajutrz, jeżeli malowanie suche, przetrzeć Copol en pȃte i malować Sicativem i Huile grasse albo czystym Sicativem, jeżeli farby ciemne, albo czystym Huile grassem, jeżeli farby białe, ochry i t. p. Wszelkie laki potrzebują Sicativu i cynobru. Jeżeli zmatowiało, to przetrzeć mieszaniną Sicativu, Huile grasse i Copolu — tego niedużo. — Po skończeniu przetrzeć też taką samą mieszaniną, wcierając.
Zawsze byłem zdania, że malarstwa i rzeźby należy się równocześnie uczyć. Proponuję ten system w przyszłej szkole sztuk pięknych, którą mają założyć w Warszawie.
Nic tak nie uczy harmonji barw, jak kwiaty, ptaki, konchy i motyle.
XV
W malowaniu zwracać uwagę na światło, uważać, jak natura oszczędza najjaśniejszych tonów, a natura ma ich tyle; cóż mówić o sztuce. Trzeba się temu przyglądać, gdzie najwyższy blask i ile go na przestrzeni. Malować umyślnie bardzo skończone studja słoneczne, od 12-tej do 2-giej najlepiej.