olbrzymie w złocie dźwięcznych zbrój.

Powrócisz mi ty o poranku?

HEKTOR

Iść muszę, kędy sztandar mój,

kędy proporzec załopoce;

przeznaczeń wicher go podrywa;

tam wiem, że Bóg Hektora wzywa,

bym szedł i walcząc przetrwał noce.

Żegnaj kochanko, żono miła.

Wiem, jaka moja moc i siła