Złomy pomruk wydały straszliwy.

Przystanęli. — Słuchają. — Już idą,

kędy, skryty za złomów filarem,

grób przygasłej Ankwicza pamięci:

Amor ze zgaszonym ogarem

u stóp stupa, — w sen głazu ujęci. —

Przystanęli. — I rąk wzniesień czarem

napierśnic zatrzęśli egidą.

Kamień naraz oto stał się żywy.

SCENA 2