bo długą ze mną w dal przebyły drogę

i jeszcze w mojej ojczyźnie rozpięte,

pamiętne były przeszłości świetlanej

młodości wolnej — płonącej, różanej —

że się już pozbyć tych kwiatów nie mogę.

Szal ciemny szczupłe przykrywał ramiona,

a postać drobna była utęskniona,

przez wiele cierpień i bólów złamana,

że w duszy jedna wielka była rana —

na którą leków darmo szukać było,