z neutralnością doskonałą
Dzień dobry.
Z Saint-Justem Danton zamienia wrogie spojrzenie. Przechodzą. Słychać, jak w pięć sekund później sam czas w Konwencji przystaje razem z sercami. Danton odwraca się ku lewej i patrzy za kolegami z takim natężeniem nienawiści, że ohydny profil, zbudowany na szczęce jak wał kamienny, przybiera pewną absurdalną piękność.
BOURDON
wbiega przerażony
Danton... oni na mój dekret!!!
DANTON
Więc leć i broń go, safanduło! Dalej!
BOURDON
opiera się o ścianę