T... to ja go mam bronić?!... Philippeaux jeszcze suchszy niż zwykle wsuwa się nieznacznie; z założonymi rękami opiera się biodrem o stół i słucha Robespierre wściekły. Konwencja odwoła na kolanach. Comsur dostanie Hérona z powrotem... ale nie zapomni! — Wyleją mnie od jakobinów jeszcze dziś! — Chodźże i rycz co sił, inaczej diabli nas wezmą!

DANTON

Nie trać czasu. W lewo zwrot!...

BOURDON

przeobraża się. Podany naprzód, posuwa się o krok ku Dantonowi

Dan-ton: mnie śledztwo w sprawach Fabre’a i Vincenta dreszczem nie przejmuje. Danton: nie dla własnej uciechy napadam Komitety dzień w dzień.

ramiona Philippeaux opadają

Mnie, Danton, nie ogłoszą dyk... Danton rzuca się na niego. Wśród szamotania, coraz głośniej ...tatorem na czerepach... Danton przywarł do niego, zgniata mu dłonią usta. Bourdon wywija się dołem, krzycząc. ...Komitetu Ocalenia. za późno już. Danton dyszy, trzęsąc się z gniewu. Twarz Philippeaux przybrała odcień gliny rzeźbiarskiej. — Widząc, że się zamach na wolność słowa nie powtórzy, Bourdon spokojnie zmierza ku ławce Więc ja się za ciebie nie poświęcę. zasiada Idź i broń swojego dekretu.

Camille wraca i staje przy drzwiach.

DANTON