nachyla się ku Bourdonowi z szatańskim uśmiechem
Idź i broń swojej skóry, Bourdon. Gdybym ja cię poparł, bracie — siedziałbyś jutro w La Force58.
BOURDON
podrywa się
Co... uspokojony Strasz swoją ciotkę takimi bzdurami.
Delacroix wsuwa się cicho. Wkłada papiery do teki obok Philippeaux.
DANTON
Widziałeś tego młodzieńca? To sekretarz Comsalu. Przyniósł mi nowinę, że chcą mnie stawić pod sąd. Bourdon zgalwanizowany podnosi się z wolna Uspokój się: tylko mnie jednego. O was nic nie wiedzą... na razie. Ale spróbuj... spróbuj no mnie opuścić! pauza Radzę ci teraz: napraw coś popsuł! Radzę ci!! — A prędzej: niezdrowo ze miną rozmawiać.
BOURDON
z dłońmi u skroni, prawie błędnie