DANTON
Zapewne. Aż do chwili, gdy Robespierre palcem na ciebie kiwnąć raczy.
siada ciężko
CAMILLE
łagodnie
Nie znasz mnie jeszcze, Danton. — Powiedziałem ci, że chciałbym dla ciebie zginąć. Okazuje się, że znajdę wkrótce sposobność dowieść ci, czy to był frazes.
DANTON
posępnie
Dużo mi tym pomożesz... podrywa się nagle, odzyskując żywotność Ale któż widział od razu o śmierci majaczyć! Przecie ani mnie pod nóż nie spieszno, ani Komitetom do rozprawy ze mną! Podnieść rękę na Człowieka Dziesiątego Sierpnia — to obłęd, na który nie stać nawet sfiksowanego studenciny Saint-Justa! Francja zerwałaby się jak jeden mąż!