ROBESPIERRE
Czy to pan ma gorączkę — czy też ja majaczę?...
DANTON
pochyla się niżej
Słuchaj, Maxime. Nie do ludzkich uczuć w tobie mówię — bo ich nie znasz, lecz do twej granitowej woli: oprzyj się na mnie — na nas, elicie — na betonowym murze, nie na kupie gnoju! obejrzał się mimo woli — ciszej Camille’a ci nastawię, to głupstwo; jeszcze ciszej Fakcję całą rzucę ci do nóg. Powiedz tylko: dobrze. To jedno neutralne słowo. — Zrobię cię cesarzem, Maxime... groźnie Mów!
ROBESPIERRE
wstaje cicho
Wybaczy pan. Pomyliliśmy się obaj. Czas przerwać tę tragifarsę.
DANTON
dopada go skokiem