wpatrzona w niego całą siłą duszy

Sam Bóg musiał pana przysłać... Chyba nie po to, żeby ze mnie zakpić?!... O jakże się pan straszliwie zmienił. Ledwo śmiem mówić po imieniu...

ROBESPIERRE

Tak. Postarzałem się bardzo.

Nie ruszają się z miejsca.

LUCILE

O nie! Tylko... znalazłszy określenie, wybucha nerwowym śmiechem Robespierre wyrósł het poza wieże Notre-Dame; za to Maxime — przestał istnieć.

ROBESPIERRE

zamyślony, przed siebie

Jeszcze — nie.