CAMILLE
odżył
Teraz to już za nic, najdroższy! Za — nic! Taki wstyd krwią tylko zmyć można. Teraz będę się po prostu pchał na gilotynę.
ROBESPIERRE
No — spróbuj. Spróbuj wynagrodzić stratę dwu lat życia — doskonałym nonsensem śmierci. Życzę ci tylko, abyś na katowskim wózku nie przejrzał monstrualnego komizmu w takim załatwieniu sprawy. To by już był zaprawdę... szczyt.
Szach-mat, Desmoulins.
CAMILLE
naraz podnosi się ciężko i staje przed nim
Wynoś się. Robespierre potrząsa głową wolno, poważnie. Camille zaczyna drżeć Wynoś się... wynoś się... b-bo cię uderzę!... Robespierre wstaje nagle i kładzie mu ręce na barki. Camille skręca się zrazu Www!... Nie!! Nie rusz!!! Uspokaja się i rozpręża. Twarz niespodziewanie przybiera wyraz adoracji. Podnosi ręce ku piersi Robespierre’a i opuszcza. Robespierre wciska go powoli w fotel.