Miałbym całe życie zatrute... muszę przynajmniej napisać do niego!...

DANTON

Opublikuje twój list... z komentarzami. Camille pada na krzesło. Długa cisza. Danton, z troskliwością Cóż... zaryzykujesz?...

CAMILLE

podnosi się, chwiejąc bezwładnie głową. Z trudem dobywa głosu

Nie.

Odchodzi jakby lekko pijany. Danton patrzy za nim. Nagle wybucha niespokojnym, bezgłośnym śmiechem. Szczerzy zęby w grymasie, ale oczy pozostają przygasłe i smutne. Wstaje, by się znów napić. Ale flaszka pusta; rzuca ją więc, lecz bez rozmachu. Stoi bezmyślnie. Naraz ożywia się; kopnięciem usuwa flaszkę pod łóżko, zamyka szafkę i puka do drzwi na prawo.

LOUISE

z wnętrza, niespokojnie

To ty, Georges?... Zaraz...