Musi odpocząć.

ELÉONORE

Dobrze. — Powiem jej. stoi u brzegu środkowego stołu, podczas gdy Robespierre, rozwścieczony swym osłabieniem, zmywa sobie twarz wodą kolońską; po czym odwraca się i poprawia fryzurę przed lustrem. Eléonore zdecydowała się nareszcie: Maxime... czy sprawa Dantona przybiera zły obrót? on obraca się ku niej bardzo powoli, w nieruchomości zastraszającej. Eléonore patrzy w ziemię, by się nie dać onieśmielić. Prawie szeptem Powiedz mi, Maxime.

ROBESPIERRE

wpatrzony w nią bez wyrazu

Skąd ci to na myśl przyszło? Przecie gazety...

ELÉONORE

wzrusza ciężko ramionami

Gazety! Ufać gazetom! krótka pauza. On czeka jak posąg; ona podnosi nareszcie oczy Maxime, w żadnym niebezpieczeństwie — podczas najcięższych kryzysów — nigdy nie wyglądałeś tak jak teraz.

ROBESPIERRE