A ty miej litość nade mną. Wiesz sam, co znaczy niepokój... chwyta go za barki Co tobie jest, człowieku?!
ROBESPIERRE
patrzy w ziemię
Ten proces to ryzykowny pojedynek, ale jestem prawie pewien wygranej. Póki Konwencja nie traci głowy — póki mam władzę nad klubem — póty nie ma się o co niepokoić.
ELÉONORE
ręce jej opadają, patrzy w ścianę
A toś mnie pocieszył... pukanie. Biegnie do drzwi, odbiera tacę, dodając To wystarczy. Nic więcej.
ROBESPIERRE
podchodzi do głównego stołu, lecz nie siada
Dziękuję ci.