Doprawdy?! — A czyś ty miał jedną godzinę wolną od trosk, odkąd cię znam?! coraz namiętniej i ciszej Rok temu byłeś przez cały długi tydzień o krok od gilotyny... a nie patrzyłeś na świat tak o... jeszcze ciszej jak... osaczony.

ROBESPIERRE

ze śmiechem prawie wesołym

O Boże! — Gilotyna!

Podnosi bol i dmucha na powierzchnię płynu.

ELÉONORE

naraz łagodnie

Maxime — bij mnie, jeśli chcesz. Ale nie ruszę się stąd, nim mi nie powiesz.

ROBESPIERRE

wzdycha z udaną cierpliwością; opiera się o stół na rozstawionych rękach