A skończże pan już raz!
DANTON
obraca się błyskawicznie
A tobie, świetny Trybunale, tobie, zbiorniku złodziei, szantażystów i alfonsów, wam, hycle Robespierre’a — powiem już tylko to jedno: że splunąć na was — nie warto.
FOUQUIER
zamieniwszy znak z prezydentem
Wykluczamy pana od rozpraw. Wyprowadzić go.
Danton wstaje z śmiechem i odchodzi, eskortowany przez żandarmów. Wśród oskarżonych szmer oburzenia i rozpaczy.
CAMILLE
zrywa się, drze zeszyt zawierający obronę, rzuca strzępy na prokuratora