zupełnie normalnym głosem

Proszę.

ELÉONORE

wchodzi i wbrew woli zachowuje się jak wobec umierającego. Szeptem

Poczta wieczorna, Maxime. Nic ważnego.

ROBESPIERRE

bez drgnienia, głośno

Dziękuję.

Eléonore nie śmie podejść ani się odezwać; czeka na jakiś znak; obejrzała się nieśmiało — po czym wychodzi szybko, na palcach. Tymczasem przechodnie pobiegli za konwojem; ulice puste, stąd cisza nienaturalna aż do końca odsłony.

Znów pukanie — rytm Saint-Justa. Odpowiedź znowu zwleka.